wtorek, 17 września 2013

Jesienny zlot VW T3 Brenna 2013 już za nami - czas na podsumowanie


Trzy dni doskonałej zabawy, tak możemy podsumować jesienny zlot, pomimo niesprzyjającej aury odwiedziło nas ponad 30 busów, z czego 24 zdecydowały się pozostać na kempingu Kotarz w Brennej. Przelało się  50 l piwa, prawie 50 otwieraczy znalazło nowy dom, trochę mniej kawy i jeszcze mniej snu. Odwiedziliśmy Rdzawe Diamenty w Ustroniu, pospacerowaliśmy po lesie, zebraliśmy grzyby, usmażyliśmy je, a później zjedli, niektórzy spotkali się też oko w oko z sarenką. Do naszej dyspozycji mieliśmy salę kominkową, w której wieczory były zdecydowanie mniej rześkie. Muzycznymi hitami raczył nas Morales111, niektórzy poczuli się o jakieś 10 lat młodsi przy hicie Bad Boys What You Gonna Do, a drugim wybitnym kawałkiem było Ciepiemy Koks - bywa– :) w końcu to Śląsk . Nasz bar był oblegany i kolejny raz cieszyliśmy się, że dzięki Klekotowi udało się go zrobić. Z każdym zlotem udoskonalamy go, tym razem zyskał nowe oświetlenie. Zaczęliśmy także zbiórkę pieniędzy na przyczepę do transportu mebli klubowych, bo leżaki, bar, oświetlenie, pawilon i wiele innych jakoś trzeba przetransportować na miejsce, ale to będzie zupełnie nowy post. Teraz podsumowujemy jesienny zlot  w Brennej.  Nawiązaliśmy nowe znajomości, stare zacieśniliśmy i tak powinno być, od tego są te zloty, żeby spotkać się i dobrze się bawić. Mamy nadzieję, że i wam się podobało i do zobaczenia na zimowym zlocie, a gdzie i kiedy tego się dowiecie już wkrótce. Polecamy naszą galerię na FB https://www.facebook.com/media/set/?set=a.656432747709831.1073741884.199980743355036&type=1







środa, 11 września 2013

wtorek, 10 września 2013

VW co się baVWić – czyli Te 3 osoby w busie

Kiedy na tylnej kanapie busa pojawia się Ta 3-cia osoba w foteliku trzeba nieco zmodyfikować pogląd na podróże i inne atrakcje, na jakiś czas zawiesić wyjazdy na Open’era, Tauron’a, wieczorne wypady do knajp i kina, ba! nawet wakacje nie są takie same, bo młody podróżnik nie odczuwa takiej frajdy z pokonanych kilometrów jak my. No bo i użytkowanie busa zmieniło swój charakter, to już nie sypialnia dla 6 osób ( w weście na podłodze śpi jedna wygodnie, trzy na dolnej kanapie a’la śledzie ) to wielki przewijak - kiedy otworzy się bagażnik, to plac zabaw podczas dłuższych podróży - tam gdzie koledzy nocowali na podłodze i nie narzekali. Za to pojawiają się na horyzoncie parki, ogrody, festyny i inne atrakcje, które do tej pory były raczej egzotyką. Z wyżej wymienionych powodów  mam zaszczyt przedstawić nowy dział VW co się baVWić, w którym zamieszczane będą informacje o ciekawych miejscach na terenie śląska, w które można wybrać się z młodzieżą  w wieku pieluchowym i nie tylko.  Co jakiś czas będziemy uzupełniać ten dział o nowo odkryte miejsca przyjazne Tym 3-em osobom i busowi.

                Na pierwszy ogień idzie Śląski Ogród Botaniczny w Mikołowie. Ogród świeży, ciągle coś dosadzają, budują, zmieniają. Pojawiliśmy się w nim w niedzielny poranek objuczeni koszami piknikowymi, kocykami, leżaczkami, wózkami z pociechami, grillami, jedzeniem, lodówkami i brakowało nam tylko dmuchanego krokodyla – koniecznie napompowanego ( to pewnie niedaleka przyszłość). Tak wpadliśmy na targ zdrowej żywności, wyznam prawdę, mini targ, były cztery stanowiska, w tym dwa z chlebem, ale i tak lepsze to niż nic i zakupiliśmy jabłka na przeciery dla pociechy i chleby dla nas, bazarek ma być jeszcze przez dwa miesiące, zawsze w niedzielę, niech się rozrasta, lubimy takie inicjatywy. Park chociaż młody jest bardzo przyjemny, jest tam olbrzymi plac zabaw – ktoś mądrze pomyślał o drewnianych wielkich sprzętach, wygląda to porządnie, obok jest budynek, gdzie można napić się kawki i soczku, a także coś przekąsić . Głównym obiektem jest Centrum Edukacji Przyrodniczej i Ekologicznej ŚOB z wieżą widokową, a za nim po prawej, wśród wrzosów znajduje się drewniana altanka, cel naszego pikniku.  Rozłożyliśmy się wygodnie i zaczęliśmy grillowanie od przekąski  melon kantalupa i ser pleśniowy. Na danie główne wołowina z grilla i sałatka z domowych pomidorów. Po posiłku krótka wycieczka na wieżę widokową. Śląski Ogród Botaniczny zapewne z roku na rok będzie wyglądać okazalej i ciekawiej, warto tam zajrzeć, a póki co można odwiedzić ich wirtualnie http://www.sibg.org.pl/ . A na naszym funapage na fb można zobaczyć więcej zdjęć z ogrodu https://www.facebook.com/media/set/?set=a.653503191336120.1073741883.199980743355036&type=1
 
 
 
 

               

niedziela, 1 września 2013

VWielkie VWarzenie...

... czyli o piwowarstwie domowym słów kilka.


Nie wiem jak Wy, ale My mamy już dosyć bezpłciowych i nijakich International Lagerów, którymi karmią nas Wielkie Koncerny Piwowarskie i postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce.




Od kilku lat hobbystycznie zajmuje się warzeniem piwa w domu z ww względów. Na wspominanym juz zlocie Jura 2013 odbyła się szersza premiera moich Piw (Pils oraz Tmave). Efekty chyba były zadowalające :)


                                                                                                      Ale od początku. Jak się to robi?

Wbrew powszechnie panującym opiniom piwa nie robi się z chmielu, choć jest on bardzo ważny, ale jest tylko PRZYPRAWĄ. 

A więc z czego?

1. Woda 
2. Słód
3. Chmiel
4. Drożdże

Oczywiście mogą również występować inne składniki ( inne przyprawy, surowce niesłodowane: jęczmień, pszenica, ryż, mączka kukurydziana, miód i wiele innych), ale nie muszą.  


I co dalej?

Warzenie piwa z procesem zacierania

Aby samodzielnie uwarzyć piwo w domu należy wykonać następujące etapy:[1]
  • Śrutowanie słodu - gotowy słód należy zmielić w domowym śrutowniku. Możliwy jest zakup ześrutowanego słodu czyli śruty.
  • Zacieranie - Do 20 litrowego garnka należy wlać 15 litrów wody i powoli wsypać śrutę słodową w ilości 5 kg (na 1 kg zasypu 3 l wody). Mieszając należy zacier doprowadzić do odpowiedniej temperatury. Temperatura zależna jest od receptury i stylu warzonego piwa. W najprostszym wariancie może to być 65°C. Wodę należy podgrzewać w tempie 1 st/minutę. Następnie należy w tej temperaturze przetrzymać zacier przez 60 minut.
  • Próba jodowa - zacieranie kończy się w momencie, kiedy cała skrobia zawarta w słodzie zostanie przerobiona na cukier, który w procesie fermentacji zamieni się na alkohol i dwutlenek węgla. Aby to stwierdzić należy przeprowadzić próbę jodową. Na biały talerzyk należy kapnąć kroplę jodowego wskaźnika skrobi (płyn Lugola), a następnie dodać odrobinę zacieru. Jeśli płyn nie zmieni koloru to znaczy, że cała skrobia została przez enzymy przetworzona na cukier, a zacieranie można uznać za zakończone.
  • Filtracja - po dokonanym zacieraniu należy oddzielić resztki ziarna (tzw. młóto) od roztworu wodnego. Gotowy przefiltrowany płyn nosi nazwę brzeczki.
  • Warzenie czyli gotowanie - następuje teraz właściwe warzenie brzeczki czyli gotowanie jej przez ok. 60 min. W trakcie gotowania należy dodać chmiel w jednej, dwóch lub trzech dawkach.
  • Chłodzenie - gotową brzeczkę należy schłodzić trzymając ją pod przykryciem w celu uniknięcia zakażenia mikrobami z otoczenia.
  • Zadawanie drożdży - schłodzoną brzeczkę należy przelać do fermentora. W ten sposób oddzielane są resztki chmielu i innych osadów. W fermentorze brzeczka zaszczepiana jest drożdżami piwowarskimi.
  • Fermentacja burzliwa - po kilku lub kilkunastu godzinach od dodania drożdży następuje tzw. fermentacja burzliwa. Następuje silne pienienie dlatego fermentor winien być tylko lekko przykryty. Etap ten trwa kilka dni.
  • Fermentacja cicha - po ustaniu fermentacji burzliwej piwo obciągane jest do kolejnego naczynia w celu przeprowadzenia dojrzewania i leżakowania. Etap ten powinien być przeprowadzony w szczelnym naczyniu zamkniętym rurką fermentacyjną. Trwa zwykle dwa, trzy tygodnie i służy również do sklarowania piwa.
  • Rozlew - po przeprowadzonej fermentacji piwo przelewane jest do czystych butelek, do których dodawany jest również surowiec cukrowy (glukoza) w celu refermentacji. Butelki są następnie kapslowane przy pomocy ręcznej kapslownicy.
  • Degustacja - w wyniku refermentacji w butelce piwo się nagazowuje, klaruje i smakowo układa. Zajmuje to dwa-trzy tygodnie. Po tym czasie możliwe jest otwarcie butelki i degustacja gotowego piwa.


Chmiel w granulacie 

 Dodawanie chmielu do gotującej się brzeczki

 Warzenie 

 Fermentująca brzeczka
Już prawie... :)
Degustacja 

Można również przygotować piwo w gotowych Brew-kitów czyli nachmielonych ekstraktów słodowych lub nienachmilonych ekstraktów i chmielić samodzielnie. To taka jakby droga na skróty. 

Trudne? Nie sądzę.

Zachęcam wszystkich do rozpoczęcia swojej piwnej przygody. To proste, łatwe i przyjemne, a style takie jak: India Pale Ale, Stout, Porter, Bock, Pils, Hefeweizen, Witbier, Ale, Rauchbier i wiele wiele innych na wyciągnięcie ręki. A wszystko to we własnej kuchni!!!

pozdrawiam
Paweł 


  1.  Andrzej Sadownik. Uwarzone własnoręcznie. Uproszczony opis etapów warzenia piwa w domu. „Piwowar”, s. 8-9, Lato 2010 (0). Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych.




sobota, 31 sierpnia 2013

VWielkie grilloVWanie


Mój teść uwielbia niebanalne urządzenia, ma więc w swojej kolekcji grilla gazowego z palnikami od góry, na dole teoretycznie mają szykować się kiełbaski i szaszłyki, ale tylko teoretycznie - no jakoś to nie do końca działa. Toteż do jego nowego zakupu podeszłam nieco sceptycznie, kiedy na ogródku pojawiła się patelnia z paleniskiem na nóżkach. Owszem widziałam te wynalazki na kempingach, w wersjach nawet bardziej rozbudowanych, bo z palnikiem gazowym, ale jakoś nigdy nie zapragnęłam mieć owego na własność. Dzisiaj odpaliliśmy cudo na dworze. Nazywa się Muurikka, a dania z tego śmiesznego urządzenia smakują rewelacyjnie. Pokochałam jej fikuśne nóżki i to co można z niej wyczarować. Podrzucam link ;) http://www.muurikka.co.uk/ gdyby kotś chciał poznać więcej przepisów i zobaczyć jak uniwersalna jest. Owszem w sezonie zimowym może być kłopot, a w salonie raczej nie za bardzo się nada, ale od wiosny do jesieni można szaleć i zajadać się wyborną kuchnią. Poniżej fotorelacja z naszej pierwszej przygody z Muurikką, a zarazem przepis. Smacznego!
Karolina

 
Należy przygotować warzywa: cukinię, papryki czerowne i żółte, fenkuł w jednej misce, do drugiej pokroić cebulę z czosnkiem, a w trzeciej rybę z solą i pieprzem.

Rozpalamy ognisko pod Muurikką ;) , na rozgrzaną oliwę z oliwek wrzucamy cebulę z czosnkiem.

Gdy cebulka się zeszkli dodajemy warzywa.

Kiedy warzywa są już gotowe, złociste i chrupiące rozgarniamy je na boki i kładziemy rybę.

A kiedy ryba jest już gotowa i ją kładziemy na boki i w środek wlewamy pomidory z puszki.

Na sam koniec mieszamy wszystko, doprawiamy do smaku solą i pieprzem  i ucztujemy.


czwartek, 29 sierpnia 2013

WSPOMNIEŃ CZAR :) czyli jak bawiliśmy się w czerwcu na zlocie VW TRANSPORTERA JURA 2013

Kilka fotek dla przypomnienia, doskonałej zabawy na zlocie Jura 2013. Ci co byli to wiedzą,
a Ci których brakowało w śród Nas niech żałują.

Taki mały przedsmak przed zbliżającym się zlotem w Brennej  13-15 Wrzesień.

... w drodze
Punkt obsługi zlotowicza o zmierzchu
 El Mariano 
 Widok na 1/4 pola
 Leżing
 Zlotowy Pils
 Wieczorne fanów VW rozmowy
 No i niestety wszystko co dobre szybko się kończy...


... z wizytą w Ustroniu

A na zachętę do wizyty na zlocie zamieszczamy kilka zdjęć z naszej ostatniej wizyty w Ustroniu - bo podczas zlotu odwiedzimy Rdzawe Diamenty
 tutaj wpadliśmy na chwilę na Równicę
Rdzawe Diamenty